Czarna Dupa *

Tytuł zpożyczony z https://sistermoon.blog/2018/03/13/czarna-dupa/

Dzisiaj odszedł Henryk Epson.

Był ze mną 4 lata. I to w zasadzie dosyć znamienne.

IDZIE NOWE

Pamiętam, że pierwszą rzeczą która spierdoliła mi się na Nowej Drodze życia – if you kbow what I mean – była drukarka.

Wzięłam więc Epsona i żyłam z nim 4 lata.

Nawet pieluchę miał zmienianą. Raz, ale zawsze. Pierwsze słyszałam że drukarki mają pieluchy i trzeba je zmieniać. idiotyzm.

Więc teraz idzie nowe.

Nie wiem , usmażyłam ziemniaków , polałam śmietanom.

Posypałam koperkiem bez smaku.  Taki dzień dzisiaj.

Siostra mówi, że czarna dupa. No czarna czarna dzisiaj.

Strasznie stara jestem. i żaden krem nie pomaga.

Czekolada tez coś czuję dzisiaj mi nie pomorze. Może też dodam, no marzec marzec a nim się obejrzymy będzie listopad.

Siostra tak to ładnie w punktach ujęła a ja nawet siły na punkty nie mam.

 

I tak się właśnie pisze notki o niczym.

20151102_122749_Tony_Funnel_Black_resized

 

 

Reklamy

Wysoki poziom

Mieszkam gdzie mieszka, no jakby nie było wyboru. Dzielnic słynie z domów podpiwniczonych i z wysokich stanów wody gruntowej.

A moja piwnica to już w ogóle, pogłębiana.

Ale spoko. W maju zeszłego roku się zaczęło, tzn to się tak pojawia co 5-7 lat. No zalewa mi tę piwnice. A mnie wtedy szlag trafia.

System jest prosty. Mam dwie dziury z których muszę pompować i jak to się pompuje to jest ok. Jedna pompa w studni, jedna w studzience.

I wszystko jest dobrze póki pompy np.  działają.

W studni mam pompę za grube miliony bo ona tak naprawdę ma najważniejsze zadanie. Pompować kurwa. Pompa jest trochę przemysłowa no klu jest takie że nikt do niej nie przyjedzie bo nie jest w fabryce, na lotnisku ani w użędzie  miasta. bo jak się dowiadują ze ona tylko jest odpowiedzialna za piwnicę a nie za przyszłość ludzkości to eeeeee

I ona mi się kurwa zaczęła psuć. Raz się włączała raz nie. Obdzwoniłam wszystkich i nic. Nikt nic wie, nie chce wiedzieć i wogole to PROSZĘ JĄ ZDEMONTOWAĆ I PRZYWIEŹĆ.

Tak i ja od razu myk wchodzę do studni, demontuję i w zasadzie to może sama ją se naprawię.

I już resztkiem sił dzwonie w czwartek do tej firmy co tam kupiłam tę pompe. I odbiera Pani Arleta. Dział sprzedaży. I ja opowiadam. Po raz 35 w tym tygodniu że ona ciągnie ta pompa ale się wiesza. i ja się tez powieszę. I że nie zdemontuję jej bo nie mam tu pod ręką faceta , nie mam męża, no nie mam. A ona na to tak. Wie Pani co, ja też wszystko ogarniam sama. I ja Pani pomogę. Jutro o 9 przyjedzie Zenek i zdemontuję ją, zawiezie do serwisu i ją zdiagnozujemy. No. Płakać mi się zachciało.

Rzeczywiście, w piątek o 11.27 Arleta dzwoni i mówi że zrobione. Tzn pompa jest sprawna więc raczej montaż mam zrąbany. Dobra mówię, to ja pojadę może po ta pompę.

W tym momencie dzwoni jeden z gości z którym rozkminiałam budowę pompy jak obzwaniałam wszystkich serwisantów. I on mi się pyta czy udało mi się z tą pompą (obcy człowiek). Ja że nie, pompa w serwisie i czy może by miał czas podjechać to ja odbiorę pompę. A on do mnie (uwaga) to ja odbiorę Pani tę pompę, ustalę z serwisem co ustalili i przyjadę do Pani, zamontuje. eeeeeeeee. No ja w ryk.

Przyjechał, zamontował, oby było dobrze. Obcy facet. Normalnie nie wiem.

Czyli to był piątek, już. O 18 ide po wino do piwnicy i pacze a druga pompa ze studzienki kurwa nie działa. No no no . Ładnie. No nic, sprawdziłam co mogłam, i wiozę ją do obi do reklamacji. Oczywiście musiałam kupić jakąś inną.

Wracam z Inną. Super. Wąż nie ten gwint. Nie mam w ogóle kurwa gwinta. Mam ochotę tylko napić się z gwinta. Zanim wpadłam na to, że gwint został przy starej pompie kupiłam gwint nowy ocynkowany, za mały.  Kurwa. Za mały. To było jak pojechałam drugi raz do Obi. Trzeci raz nie pojechałam bo już było zamknięte. Na szczęście mam dużo srebrnej taśmy. Przykleiłam więc wąż do pompy. Działa.

Siadam. Piszę maila do szefa Arlety. Że ma ją na rencach nosić bo taki pracownik to skarb. No krótko napisałam, że kocham Panią Arletę i pomogła mi i że dziękuję.

Szef odpisał o 22.47 – PANI PIERWSZA, PANI SPRAWĄ ŻYŁA CAŁA NASZA FIRMA DZISIAJ.

Nie wiem no. Kurde coś nademną czuwało. Pierwszy raz ktoś mi tak pomógł.

Pomódlmy się o suszę.

I o właściwe gwinty. Z których zawsze leci czerwone wino.

 

nowy blog, stare gacie

to co, nowy blog to co robimy.

Mam tego bloga od 15 lat. Matko boska. Syn mój ostatnio lat 11 zajrzał mi przez ramię MAMO TY MASZ BLOGA.

Jezus, Jezus, zakryłam piersiom , stołem, widelcem ekran JAKIEGO BLOGA SYNO NNO CO TY TO NIE MÓJ CZY TY NIE MASZ LEKCJI DO ODROBIENIA.

Żeby mnie własny syn pytał czy mam bloga ???

To ja mam syna ?

Zostawiłam tytuł pierwsza zona ze względów czysto praktycznych , bo to już nieaktualne, co niektórzy wiedzą.

Próbowałam w miedzyczasie nowej twórczości ale ona to dopiero niecenzuralna jest ! Tam to dopiero przeklinam.

Może jak kiedyś będę pić kolę i się wyluzuję to wkleję PRÓBKĘ MOICH MOŻLIWOŚCI.

Chętnie bym pisała znowu do Was i do siebie. Ale kurde czy mi to pójdzie.

Tymczasem WITAM.

Witam, jak żyjcie ?