2020

No więc tak.

Nerwowa jestem.

Trochę o Polskę. Trochę też o własną przyszłość.

Trochę o chwasty na pozbruku (w Poznaniu mamy pozbruk, reszta świata ma kostkę brukową).

Chwasty eksperymentalnie podlałam wrzątkiem, internet mówi, że to pomaga.

Nie wiem czy polać też Polskę i siebie wrzątkiem.

Wykończę się do tej 21. ileś.

Tymczasem ta Wasza pandemia nie była tania dla mnie.

Przypłaciłam to okularami i depresjom.

Tzn to nie tak, że to przyszło we wtorek.

Pracowałam na to od dawna.

I teraz jebło. Jebło potwornie i czyma.

Zdiagnozowałam się w miarę od razu. Fascynujące. I jednocześnie lekkie rozczarowanie, że taka banalna depresja mnie dopadła.

Brak radości, brak snu, tępe paczenie w punkt.

Oczywiście do roboty wstać musiałam ale przyznam, że ciężko.

Jest lepiej, ale chyba jeszcze trochę czasu upłynie.

Po prostu zbierało się od dawna, ale no byli ludzie w okół, coś się działo. A tu nagle zostałam zamknięta z nieletnimi w domu bez możliwości kontaktu z dorosłym.

Tak, nadal paczę i się rozglądam czy może jakiś samiec byłby fajny.

Nie widzę. nie ma. wymarli, mają żony albo są niebezpieczni. Strasznie to frustrujące.

Najgorsze jest to, że tracę nadzieję i nie mam siły powoli.

Poza tym dzieciary w domu od marca.

Pół roku!

I co? Od września też nie wrócą????

Namiętnie piekę chleb, który jest zawsze mą terapią.

Idzie mi różnie.

Raz wyrośnie raz oklapnie.

Dobra.

Może jakoś to będzie.

add new life

Jak zwykle nie pamiętałam hasła do bloga. Ale tym razem zapisałam sobie.

To kontynuując :

Larwa w LO.

to cześć 🙂

Wrzesień w tym roku łaskawszy bo autobus zatrzymuje się nam prawie pod domem, i dzieci jeżdżą autobusem do szkoły.

Boże, moje 3 LO pamiętam jakby to było wczoraj.

I co ja pamiętam z tego Liceum tak naprawdę ? Mozarta, fizykę i Lucynę.

Tymczasem ŻYCIE. Jesień konkretnie.

W słońcu wrześniowym jest tyle cierpienia i bólu, że już wolę jak pada.

Nie wiem, tęsknoty też dużo.

To lato było dobre. Z dziewczynami codziennie powtarzałyśmy, że musimy to lato na maxa wykorzystać i chyba się udało. Miljon koncertów, wyjazdów, rozmów, wina.

Sorry boys 🙂 Absolutnie kilka fajnych randek, kilka mniej udanych.

Sorry boys, nie wiem czy ogarniacie 🙂  Sorry 🙂

Najważniejsze jest to, że były przy mnie dziewczyny. Wzięły mnie też na urodziny do spa gdzie reset mózgu był tak drastyczny, że wolałam nie zabierać głosu w żadnej dyskusji.

O, i np. wczoraj.

Siedzę. Czuję, że mój mózg, emocje i wszystko wchodzą na drogę tylko sobie znaną. Czyli pierdolnik, emocje szaleją, ja ryczę.

To dzwonię do Anny na mesendzeze. Anna mówi, poczekaj pójdę po wino. Ja jej mówię, Anna życie jest bez sensu. A ona, poczekaj doleję sobie wina. I wychodzisz z takiej rozmowy 2h później (pjana) , oczyszczona, wypłakana i przekonana, że rozwalisz system.

O, a męskie granie było takie fajne.

Jak w LO. 187 piw, koc i potem totalny brak ubera i taksówek.

Reasumując.

Siła jest w kobietach. Sorry boys :)))

 

środa

Dzień Dobry,

Dzieci na wycieczkach.

To jest naprawdę zabawne bo F. to będąc w 7 klasie ostatnio był w szkole miesiąc temu. No no. Bardzo  dobre wakacje.

Nie wiem czy wiecie ale Larwa idzie do Liceum. HAHAHA

o doprawdy. Larwa pełzająca podskórna idzie do LO.

A ja coraz młodsza , tyle że w cholerę kasy na botox poszło.

U mnie sprawa ma się tak, skoro pytacie 🙂

Niestety okazało się, że jestem pracoholiczkom. To się okazało już 10 lat temu ale wtedy jeszcze były inne czasy i miałam inaczej lat na liczniku.

Teraz chwilami mam dosyć. Tzn może po prostu zmęczona jestem.

Ale darowanemu końiu się nie zagląda.

W połączeniu z zewsząd zalewającemu mnie światu Instagramowemu , no cóż.

Jest wesoło.

Panie na instagramie wogóle pokażą Ci jak mieć jędrne pośladki przede wszystkim.

Jestem na bieżąco bo przez ostatni rok udało mi się wychodować ładną oponkę na brzuszku. Więc teraz zgłębiłam otchłań internetu i wiem już że nie mogę tyle żreć.

Wogóle ten Instagram to jakiś równoległy świat?

Świat moich marzeń, myśli i snów – jak to śwpiewała Sośnicka.

Niestety pracuję też na Instagramie i to mnie lekko przeraża.

Człowiek zamiast zbudować coś realnego typu dom/ogród/lub nawet mięśnie tyłka buduje coś gdzieś komuś na serwerze.

A jakby tak ten serwer Instagrama szlag trafił ?

To by było. Flagi zwieszone do połowy, odwołane imprezy masowe, prezydent oficjalnie na Twiterze przekazał kondolencje miljonom folołersów, wprowadzono godzinę policyjną.

Tak wiec co, Larwa do Liceum, ja na siłownię, potem instagram i fitatu.

Fajnie.

 

jak to było ? Hał miał ?

Matko Święta, trwało to pół godziny zanim się zalogowałam, zdążyłam zmienić wszystkie hasła do banku, telefonii komórkowej i do dzienniczka elektrycznego i dopiero potem odkryłam, że juser jest inny niż tytuł bloga. Kto to wymyślił ?

No nie, będę pisać jedną notkę na pół roku to styknie.

u mnie nic.

Nuda. To cześć.

(napiszę po kolacji, szkoda marnować hasła skoro je już zmieniłam)

Czarna Dupa *

Tytuł zpożyczony z https://sistermoon.blog/2018/03/13/czarna-dupa/

Dzisiaj odszedł Henryk Epson.

Był ze mną 4 lata. I to w zasadzie dosyć znamienne.

IDZIE NOWE

Pamiętam, że pierwszą rzeczą która spierdoliła mi się na Nowej Drodze życia – if you kbow what I mean – była drukarka.

Wzięłam więc Epsona i żyłam z nim 4 lata.

Nawet pieluchę miał zmienianą. Raz, ale zawsze. Pierwsze słyszałam że drukarki mają pieluchy i trzeba je zmieniać. idiotyzm.

Więc teraz idzie nowe.

Nie wiem , usmażyłam ziemniaków , polałam śmietanom.

Posypałam koperkiem bez smaku.  Taki dzień dzisiaj.

Siostra mówi, że czarna dupa. No czarna czarna dzisiaj.

Strasznie stara jestem. i żaden krem nie pomaga.

Czekolada tez coś czuję dzisiaj mi nie pomorze. Może też dodam, no marzec marzec a nim się obejrzymy będzie listopad.

Siostra tak to ładnie w punktach ujęła a ja nawet siły na punkty nie mam.

 

I tak się właśnie pisze notki o niczym.

20151102_122749_Tony_Funnel_Black_resized

 

 

Wysoki poziom

Mieszkam gdzie mieszka, no jakby nie było wyboru. Dzielnic słynie z domów podpiwniczonych i z wysokich stanów wody gruntowej.

A moja piwnica to już w ogóle, pogłębiana.

Ale spoko. W maju zeszłego roku się zaczęło, tzn to się tak pojawia co 5-7 lat. No zalewa mi tę piwnice. A mnie wtedy szlag trafia.

System jest prosty. Mam dwie dziury z których muszę pompować i jak to się pompuje to jest ok. Jedna pompa w studni, jedna w studzience.

I wszystko jest dobrze póki pompy np.  działają.

W studni mam pompę za grube miliony bo ona tak naprawdę ma najważniejsze zadanie. Pompować kurwa. Pompa jest trochę przemysłowa no klu jest takie że nikt do niej nie przyjedzie bo nie jest w fabryce, na lotnisku ani w użędzie  miasta. bo jak się dowiadują ze ona tylko jest odpowiedzialna za piwnicę a nie za przyszłość ludzkości to eeeeee

I ona mi się kurwa zaczęła psuć. Raz się włączała raz nie. Obdzwoniłam wszystkich i nic. Nikt nic wie, nie chce wiedzieć i wogole to PROSZĘ JĄ ZDEMONTOWAĆ I PRZYWIEŹĆ.

Tak i ja od razu myk wchodzę do studni, demontuję i w zasadzie to może sama ją se naprawię.

I już resztkiem sił dzwonie w czwartek do tej firmy co tam kupiłam tę pompe. I odbiera Pani Arleta. Dział sprzedaży. I ja opowiadam. Po raz 35 w tym tygodniu że ona ciągnie ta pompa ale się wiesza. i ja się tez powieszę. I że nie zdemontuję jej bo nie mam tu pod ręką faceta , nie mam męża, no nie mam. A ona na to tak. Wie Pani co, ja też wszystko ogarniam sama. I ja Pani pomogę. Jutro o 9 przyjedzie Zenek i zdemontuję ją, zawiezie do serwisu i ją zdiagnozujemy. No. Płakać mi się zachciało.

Rzeczywiście, w piątek o 11.27 Arleta dzwoni i mówi że zrobione. Tzn pompa jest sprawna więc raczej montaż mam zrąbany. Dobra mówię, to ja pojadę może po ta pompę.

W tym momencie dzwoni jeden z gości z którym rozkminiałam budowę pompy jak obzwaniałam wszystkich serwisantów. I on mi się pyta czy udało mi się z tą pompą (obcy człowiek). Ja że nie, pompa w serwisie i czy może by miał czas podjechać to ja odbiorę pompę. A on do mnie (uwaga) to ja odbiorę Pani tę pompę, ustalę z serwisem co ustalili i przyjadę do Pani, zamontuje. eeeeeeeee. No ja w ryk.

Przyjechał, zamontował, oby było dobrze. Obcy facet. Normalnie nie wiem.

Czyli to był piątek, już. O 18 ide po wino do piwnicy i pacze a druga pompa ze studzienki kurwa nie działa. No no no . Ładnie. No nic, sprawdziłam co mogłam, i wiozę ją do obi do reklamacji. Oczywiście musiałam kupić jakąś inną.

Wracam z Inną. Super. Wąż nie ten gwint. Nie mam w ogóle kurwa gwinta. Mam ochotę tylko napić się z gwinta. Zanim wpadłam na to, że gwint został przy starej pompie kupiłam gwint nowy ocynkowany, za mały.  Kurwa. Za mały. To było jak pojechałam drugi raz do Obi. Trzeci raz nie pojechałam bo już było zamknięte. Na szczęście mam dużo srebrnej taśmy. Przykleiłam więc wąż do pompy. Działa.

Siadam. Piszę maila do szefa Arlety. Że ma ją na rencach nosić bo taki pracownik to skarb. No krótko napisałam, że kocham Panią Arletę i pomogła mi i że dziękuję.

Szef odpisał o 22.47 – PANI PIERWSZA, PANI SPRAWĄ ŻYŁA CAŁA NASZA FIRMA DZISIAJ.

Nie wiem no. Kurde coś nademną czuwało. Pierwszy raz ktoś mi tak pomógł.

Pomódlmy się o suszę.

I o właściwe gwinty. Z których zawsze leci czerwone wino.

 

nowy blog, stare gacie

to co, nowy blog to co robimy.

Mam tego bloga od 15 lat. Matko boska. Syn mój ostatnio lat 11 zajrzał mi przez ramię MAMO TY MASZ BLOGA.

Jezus, Jezus, zakryłam piersiom , stołem, widelcem ekran JAKIEGO BLOGA SYNO NNO CO TY TO NIE MÓJ CZY TY NIE MASZ LEKCJI DO ODROBIENIA.

Żeby mnie własny syn pytał czy mam bloga ???

To ja mam syna ?

Zostawiłam tytuł pierwsza zona ze względów czysto praktycznych , bo to już nieaktualne, co niektórzy wiedzą.

Próbowałam w miedzyczasie nowej twórczości ale ona to dopiero niecenzuralna jest ! Tam to dopiero przeklinam.

Może jak kiedyś będę pić kolę i się wyluzuję to wkleję PRÓBKĘ MOICH MOŻLIWOŚCI.

Chętnie bym pisała znowu do Was i do siebie. Ale kurde czy mi to pójdzie.

Tymczasem WITAM.

Witam, jak żyjcie ?

 

 

ja pierdole

Lipiec a ostatnia notka z kwietnia. Ja pierdole.

Doszłam dzisiaj do wniosku jednego, że jedno co jest najlepsze w pracy u kogoś to to, że przysługuje Ci 26 dni urlopu. Podczas których praca nie istnieje. Teoretycznie czasami wiem.

Ale na pewno nie ma tak jak w pracy u siebie.

Wychodzisz na plaże, dnia pierwszego (z 5 dni wyrwanych cudem w lipcu, z czego 2 to weekend), dobra, zostawiam telefon.

Wracam po 3h. 23 połączenia nie odebrane.

Armagedon. Koniec świata. Przebita dentka, proszę mi wysłać wczoraj. Jak to nie da Pani rady wczoraj ? To co to za nie poważna firma.

Armagedon 2 + meteoryt o wielkości Kolorado.

Fedex jebnął 4 paczkami jednocześnie tak z 6 piętra. Najpierw je zmoczył. Deszczem chyba.

I dzie są te paczki. Pani z Infolini nie wie, opiekun na urlopie (no właśnie o tym mówie, firma opiekuna dała dupy ale opiekun jest na urlopie i ma to wszystko w tej dupie, którą dała. Nie odbiera telefonu bo przecież jest na urlopie. Ja też jestem i to nie moja wina, ale moja firma, jasne sam taką decyzję podjęłam, że mam firmę, nie mam urlopu).

Chuj a nie urlop.

Wróciłam tak wkurwiona, ale tak wkurwiona, że ode chciało mi się urlopów na 3 lata.

Mam serdecznie dosyć. Fedexów, sreksów i kurwa końców świata.

Nie odpoczęłam nic. Nic.

I nie mam do nikogo pretensji.

I jestem uzależniona od pracy.

Jestem znacznie spokojniejsza jak pracuję niż jak nie.

Muszę znaleźć jakiś pomysł. I chyba już wiem jaki.

Daleka wyspa z różnicą czasu 12h.

Na noc wyłączony telefon.

 

wielki tydzień

no nie wiem, nie wiem .

Zamieniłam w tym tygodniu dzieci 2x na szczeniaczka 2x.

Siedzę więc w domu od 3 dni z pięciorgiem zwierząt.

Nie wiem co lepsze. chyba jednak dzieci. Szczeniaczek bardzo żywotny. W połączeniu z mym psem z ad-hau-de to jest coś jak zjedzenie garnka fasoli na pusty żołądek. No można wyjebać w kosmos.

Nie śpimy za bardzo , tzn krótko. Ale potem odsypiamy w dzień.

Okna mam umyte. Już dużo wcześniej, no co wy, jestem przygotowana. Okna były zawczasu myte – w sierpniu.

Żeby ze wszystkim zdążyć.

Mam dzisiaj urlop, tak postanowiłam. W związku z tym siedzę i nadrabiam zaległości z całego dnia. Bowiem urlop dzisiejszy upłynął mi na diagnozowaniu czy komputer jebnął bo jebnął czy może nie umiem go włączyć  czy może to bezpieczniki.

Następnie diagnozowałam samochód mój dostawczy.

Diagnoza miała miejsce w drodze do mechanika. Dostałam cynka że coś trze, i że to klocki (lego).

A ja mieszkam przy lotnisku gdzie latają F14 i one jak lecą to bardzo hałas jest.

I jadę tym wanem i hamuję ale myślę, nie no to Fczternastki latają. Ale tak latają przed każdym zakrętem i ja je wyzwalam nogą ?

No naprawdę klocki dawały hałas dość wyraźnie podobny do samolotów wojskowych.

No nic, samochód u mechanika. Można w sumie nim jeździć i grać kartami w wojnę. I jak jest wojna to po hamulcach i to taka wartość akustyczna dodana do gry karcianej.

Potem to już tylko byłam w banku , wisiałam na infoliniach i podjęłam decyzje o ucięciu dość pokaźnego konaru perukowca.

Płakałam jak cieli. Ale szybko zamówiłam małe drzewko perukowca na allegrze i poczułam się lepiej.

No.

A wy jak tam ?